Witkacy w Bielsku-Białej

7 października 2010 r. w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej miało miejsce niezwykłe wydarzenie zorganizowane przez Katedrę Literatury i Kultury Polskiej Wydziału Humanistyczno-Społecznego ATH oraz Stowarzyszenie Centrum Sztuki „Kontrast”. Wydarzeniem tym była niezwykle interesująca sesja panelowa pod prowokującym tytułem „Odgrzebywanie Witkacego”, poświęcona twórczości autora „Szewców”. Sesję otworzył dziekan Wydziału Humanistyczno-Społecznego prof. dr hab. Emil Tokarz, a całość poprowadził dr Marek Bernacki. Widownię stanowili pracownicy naukowi ATH, nauczyciele oraz studenci i uczniowie bielskich liceów.
Na początku
wystąpił Jacek Proszyk, historyk i pasjonat dziejów dawnych bielszczan, w
gawędzie o legendarnym pobycie Stanisława Ignacego
Witkiewicza w Białej.
Barwna gawęda ilustrowana była różnymi dokumentami, fotografiami i cytatami z międzywojennej
prasy miejscowej, a także z tomiku poezji bialskiej pisarki i poetki Kazimiery
Alberti. Stanisław Ignacy Witkiewicz (1885-1939) - sławny artysta malarz,
dramaturg i filozof wielokrotnie gościł w Białej, a w towarzystwie pani Alberti
spacerował uliczkami naszego miasta. Kontakty Witkacego z państwem Alberti
miały miejsce w latach 30. ubiegłego stulecia. Ich
głównym celem były obstalunki malarskie i głoszenie referatów w czasie różnych
imprez kulturalnych odbywających się w Białej, a organizowanych przez Kazimierę
Alberti i jej męża, starosty bialskiego. Pani Kazia poznała Witkacego podczas
swoich studiów w Krakowie i urzeczona nietuzinkową osobowością malarza
podtrzymywała tę znajomość przez długie lata. Małżeństwo Albertich zajmowało
kamienicę w Białej u zbiegu pl. Zwycięstwa i ul. Staszica (dziś mieści się tam
przychodnia lekarska), w jednym z salonów na piętrze zwykle gościł Witkacy,
malując portrety czarującej gospodyni. Najbardziej znany portret pani Alberti
to „Portret ze świecami” – ten sam tytuł nosi wiersz
bialskiej poetki z tomiku poezji pt. „Mój film”. Wiersz jest opisem
tego portretu.
Suknie w kolorze lśniącej, ciemnej terakoty,
a na ramionach płomień wąski, purpurowy:
szal w kwiaty o dzbanuszkach brązowych, liliowych -
ze złotem
Czarna grzywka, co czoło aż po brwi zasłania
i oczy – podkreślone węglem – w bok patrzące
i usta – jak nicejski gwoździk płonące, gorące -
usta pełne – pąsowy znak pytania (...)

Pewnego razu portrety autorstwa Witkacego zdobiły bialską wystawę sztuki, zorganizowaną przez panią Alberti w hotelu „Pod Białym Orłem” (dziś biurowiec i ekskluzywna galeria handlowa). Obrazy Witkiewicza otrzymały wówczas III miejsce, a autor dostał kupon materiału na ubranie od bialskich fabrykantów, braci Tislowitz, którzy nieraz samochodem odwozili artystę do Krakowa.
Stanisław Ignacy Witkiewicz korzystał również w Białej i Bielsku z leczenia zębów i przewlekle chorych zatok, przeszedł tu nawet operację laryngologiczną, a właściciel apteki „Pod Koroną” dostarczał mu leków i nie tylko. Witkacy znany był z wielu uzależnień, zażywał kokainę i kofeinę, dostarczaną mu właśnie przez bielskiego aptekarza, dużo palił, a także nie stronił od alkoholu. Znany był z kontrowersyjnego zachowania i niestabilnej psychiki; być może tym imponował wielu kobietom.
Prof. dr
hab. Anna Węgrzyniak czytała i omawiała fragmenty listów Witkacego do żony
Jadwigi Unrug, którą poznał w Zakopanem i w 1923 r. został jej mężem. Po dwóch
latach wspólnego pożycia Jadwiga wyjechała do Warszawy i od tej pory
małżonkowie mieszkali osobno. On w Zakopanem, ona w Warszawie, a między nimi
niezliczona ilość korespondencji. Małżeństwo to można określić jako absurdalne,
schizofreniczne jak sam „wariat z Krupówek”. Z listów Witkacego
wynika, że prześladuje go kompleks życiowy spowodowany permanentnym brakiem
pieniędzy, niezadowoleniem z pracy pisarskiej, z manii prześladowczej i myśli
samobójczych, na szczęście pozostaje mu malowanie.
W pierwszym liście do żony pisze wiele o sobie, o własnym wyglądzie, zdrowiu, o
codziennych zajęciach i towarzystwie. Jawi się tu jego egotyzm i megalomańskie
„ja”.
Według Witkacego spokojne życie małżeńskie to mała sielankowa hodowla nudy. Artysta wyznaje bowiem filozofię nienasycenia, afirmacji ciągłych zmian, dręczącej pustki istnienia i wszelkiego bezsensu. W osamotnieniu Witkacy czuje dopiero siłę tworzenia. O tym wszystkim pisze do żony Jadwigi, która staje się jego największą przyjaciółką i powiernicą, pozostając zaledwie adresatką listów swego męża. Mgr Halina Magiera przedstawiła kilka refleksji o Witkiewiczu na podstawie listów sławnej bielszczanki okresu międzywojennego pani Kazimiery Alberti, która korespondowała ze swoją przyjaciółką Marią Grabowiecką. W listach tych przewijał się wątek przyjaźni Kazimiery i Witkacego, ich uroczych spotkań w Białej i wzajemnej sympatii. Gdy Kazimiera dowiedziała się o samobójczej śmierci Stanisława, ogromnie to przeżyła, wspominając w listach do Marii o stanie swojego przygnębienia.
Dr hab. Kalina Bahneva opowiedziała o tym, co jedzą bohaterowie dramatów Witkacego. Jako prekursor teatru groteski twierdził, iż teatr realistyczny jest wstrętny i odrażający, jest zaprzeczeniem artyzmu, dlatego jego bohaterowie spożywają ser, bryndzę i landrynki. Ser symbolizuje zgniłe społeczeństwo jak w serze kultury bakterii. Nowe formy życia, według artysty, powstają przez degradację dotychczasowej kultury, dlatego spożywanie mleka, miodu i jaj sprzyja temu procesowi. Natomiast posiłki wegetariańskie, np. grzyby rydze – zakąska do wódki – nie sprzyjają tworzeniu nowego. Niektórzy bohaterowie jedzą potrawy mięsne: befsztyk z dwoma jajami i dużą ilością pikli. Są wciąż nienasyceni; pieczona polędwica to według Witkiewicza wszelkie zło – bydlęctwo zaprzeczeniem ludzkości. Dół cielesny człowieczeństwa to salceson, wszelkie odpadki i resztki. Jedzenie jest jak seks – instynkt żarcia i płodzenia to dewiza artysty o wyobraźni ekspresjonisty. Z tych kilku przesłanek emanuje postać ekscentryka, nienasyconego filozofa i awangardowego twórcy.
Dr Marek
Bernacki omówił punkt widzenia Czesława Miłosza na twórczość Witkiewicza.
Czesław Miłosz wielokrotnie w swoich utworach odwoływał się do postaci
Witkacego, przedstawiając go jako osobę toksyczną o
katastroficzno-fatalistycznym nastawieniu do życia i świata. Miłosz
zainteresował się epizodem rosyjskim w biografii Witkiewicza, który w 1917 r.
wstąpił w szeregi armii carskiej. Zwycięstwo bolszewików uważał za apokalipsę i zbydlęcenie
ludzkości, co już wcześniej proroczo przewidywał.
Dr Marek Bernacki, opisując scenę samobójczej śmierci Witkacego w obecności
jego ostatniej kobiety Czesławy Oknińskiej, przypomniał film pt.
„Mistyfikacja” Jacka Koprowicza z 2009 r., w którym scenarzysta
sugeruje, że Witkacy jako mistrz mistyfikacji upozorował swoją śmierć i przeżył
II wojnę światową w ukryciu. Za ową mistyfikacją przemawia fakt nieudanej
ekshumacji ciała Witkiewicza, w wyniku której
pochowano w Zakopanem szczątki nieznanej kobiety.
Lic. Anna Jaworska zastanawiała się, czy Witkacy to (anty?) feminista. Witkacy w swoich utworach konstruuje postaci kobiece jako demoniczne modliszki, mocne nieprzewidywalne, zdolne do wolnego wyboru, np. salonowa lwica, kobieta wyzwolona. Alternatywą jest kobieta-strażniczka domowego ciepła, macierzyństwa, bez rozumu i duszy. Anna Jaworska przytaczała opisy kobiet z różnych utworów Witkacego. Słuchacze natomiast sami sobie mieli odpowiedzieć na tytułowe pytanie referatu: Witkacy (anty?) feminista.
Na koniec sesji naukowej odbyła się krótka dyskusja na temat wysłuchanych wykładów. Całe przedsięwzięcie naukowe zamknięte zostało zaproszeniem na premierę spektaklu pt.„Nowe Wyzwolenie” Stanisława Ignacego Witkiewicza w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej.
Uważam, że tego typu sesje naukowe wzbogacają naszą wiedzę o dziedzictwie kulturowym nie tylko w aspekcie historii literatury, ale również w aspekcie historii regionu.
Maria Kulesz
konsultant j. polskiego
i wiedzy o kulturze