SCENARIUSZ LEKCJI – SZKOŁA PODSTAWOWA, KL. V

Temat lekcji: Poznaję świat ludzi gór na podstawie wiersza Joanny Kulmowej pt. „Zbójnicy świerki” oraz legendy Andrzeja Żaka pt. „O tym, jak to Janosik przez piekło wędrował”.

Cele: Motywowanie do poznawania i odbioru różnych tekstów kultury, w tym literatury o tematyce regionalnej. Kształcenie sprawności mówienia, czytania i pisania.

Uczeń:

Cele ścieżki: Dziedzictwo kulturowe w regionie. Poznawanie regionu i jego kultury.

Metody i techniki pracy: pokaz połączony z przeżyciem, ćwiczenia przedmiotowe,

Formy pracy: indywidualna, grupowa.

Pomoce dydaktyczne: widokówki lub plansze z Beskidów i Tatr, mapa fizyczna Polski, atlas geograficzny, zdjęcia, wycinki z czasopism przedstawiające folklor górali beskidzkich i podhalańskich, egzemplarze przewodników turystycznych, nagrania utworów muzycznych - góralskich.

Czas: 2 x 45 min

Przebieg lekcji

 

Fazy lekcji

Działania

Kształcone umiejętności

 

 

 

 

 

 

 

Zaangażowanie

Wystrój klasy: mapa fizyczna Polski, rozwieszone na tablicy plansze z widokami Beskidów i Tatr. Muzyka kapeli góralskiej. Pięcioosobowe grupy uczniów. Wyłożenie materiałów informacyjnych o Karpatach i ich mieszkańcach – zadanie domowe uczniów. Uświadomienie celów lekcji. Zaproszenie do ćwiczenia w mówieniu: Na podstawie wybranych materiałów przygotujcie krótką wypowiedź ustną o ciekawych miejscach, ludziach i zjawiskach kulturowych w regionie Podbeskidzia. Zaprezentujcie zgromadzone materiały, fotografie, mapy.

Planowanie i organizowanie uczenia się.

Poznawanie dziedzictwa kultury narodowej.

 

Efektywne współdziałanie w zespole.

Wykorzystywanie informacji z różnych źródeł.

Przygotowanie do publicznych wystąpień.

Poprawne posługiwanie się językiem ojczystym.

 

 

Badanie

Wybór materiałów do prezentacji. Ułożenie tekstu wystąpienia. Wybranie osoby prezentującej.

Ćwiczenia w mówieniu – prezentacja.

Zapisywanie do zeszytów przedmiotowych nazw własnych rzeczowników występujących w kolejnych prezentacjach. Przypomnienie zasad pisowni wielkimi literami.

Zapisanie tematu lekcji. Zwrócenie uwagi uczniów na bogactwo kultury beskidzkiej i piękno regionu.

Wiersz J. Kulmowej pt. „Zbójnicy świerki” (Załącznik 1.)głośne czytanie nauczyciela z podkładem muzycznym – taniec zbójnicki. Omówienie podobieństw różnic wiersza oraz piosenki, na podstawie zadania z podręcznika (Załącznik 2.). Analiza treści wiersza ze szczególnym zaakcentowaniem roli czasownika w kreowaniu obrazu poetyckiego.

Ciche czytanie tekstu legendy pt. „O tym, jak to Janosik przez piekło wędrował”. (Załącznik 3.) Budowanie spójnej wypowiedzi ustnej na temat przejawów dobra i zła w świecie przedstawionym. Wskazanie miejsc zdarzeń na mapie. Omówienie różnic tekstu epickiego i lirycznego. Wykorzystanie tekstów pomocniczych, np. załącznik 2.

Obserwacja języka legendy. Język regionu a język ogólnopolski – objaśnienia słownictwa gwarowego.

Segregacja materiału informacyjnego. Negocjowanie. Układanie wypowiedzi ustnej. Wypowiadanie się na określony temat.

 

 

Stosowanie wielkich liter w pisowni rzeczowników własnych.

 

 

 

Analizowanie i interpretowanie tekstu poetyckiego, słuchanie muzyki. Wyszukiwanie podobieństw i różnic w tekstach kultury.

Czytanie ze zrozumieniem.

 

Kształtowanie postawy otwartej na czynienie dobra. Mądrość wierzeń ludowych.

Ustne przekształcanie wypowiedzeń gwarowych na wypowiedzenia w języku ogólnopolskim. Kształcenie wrażliwości językowej.

 

 

 

 

 

Przekształcanie

Przygotowanie do pisania streszczenia. Objaśnienie cech streszczenia i przydatności tej formy wypowiedzi w uczeniu się.

(Załącznik 4.)

Indywidualna – samodzielna praca ucznia na podstawie „Karty pracy ucznia” – (Załącznik 5.)

Przeczytaj uważnie tekst z karty pracy i samodzielnie wypełnij puste miejsca w tabeli.

Ćwiczenia redakcyjne – przekształcenie planu w streszczenie (praca w zeszytach przedmiotowych). Przypomnienie roli orzeczenia w zdaniu.

Zasady redagowania streszczenia.

 

Redagowanie planu zdarzeń w formie równoważników zdań.

Przekształcanie równoważników zdań w zdania pojedyncze i złożone.

 

 

Prezentacja

Odczytanie kilku planów zdarzeń. Sprawdzenie poprawności gramatycznej.

Przeczytanie tekstu streszczenia przez ochotników z każdej grupy. Omówienie prawidłowych cech streszczenia na podstawie zaprezentowanych tekstów.

 

Redagowanie streszczenia.

 

 

Refleksja

Czego nauczyłem się dzisiaj na lekcjach języka polskiego? Co oznacza dla mnie powiedzenie: to jest dobry człowiek? Dlaczego uczymy się pisania streszczenia?

Wdrażanie do świadomego uczenia się.

 

Komentarz metodyczny: Teksty wykorzystane w scenariuszu pochodzą z podręcznika dla klasy V szkoły podstawowej.

K. Benczkowska, P. Krzesicki, J. Pytlak, Moje miejsce na Ziemi. Blok humanistyczny,  WSiP, Warszawa 2002.

Następne lekcje można projektować wokół legend, podań związanych z historią najbliższej dzieciom okolicy.  

ZAŁĄCZNIKI

Załącznik 1.

Joanna Kulmowa

ZBÓJNICY ŚWIERKI

Choćby sto mil od Zakopanego –
świerk najchętniej tańczy zbójnickiego.
Jak powieją wiatry południowe,
świerk dostaje świerka –
traci głowę.
Zawadiacko stroszy igiełki.
Sunie w pląsach do krewniaczki – jodełki.
Szyszkami jak łańcuszkami podzwania.
Jak nie skoczy,
jak nie weźmie się do tańcowania!

To przyklęknie – to konary uniesie –
a to huknie szumem po lesie,
aż spod kory skrzesze iskierki:
„Hej w pachnącej żywicy
tańcowali zbójnicy,
tańcowali zbójnicy
świerki!”

Załącznik 2.

Zbójnicki to polski taniec góralski o charakterze marszowym. Wywodzi się z tradycji zbójnictwa i zawiera kilka charakterystycznych figur wykonywanych przez mężczyzn z akompaniamentem kapeli góralskiej, na przemian z przyśpiewkami, np. W murowanej piwnicy tańcowali zbójnicy. Kazali se piknie grać i na nóżki spozirać...

Kierunek analizy wiersza za podręcznikiem:

  1. ... wysłuchaj nagrania tańca zbójnickiego – zwróć uwagę na rytm tańca i wiersza.
  2. W jakich sytuacjach ruchy drzew mogą przypominać taniec?
  3. Zacytuj wersy, które opisują taniec drzew. Jakie części mowy odgrywają ważną rolę? (pytanie zaproponowane przez autorkę scenariusza – M. K.)

 

Zbójnictwem nazywano walkę chłopów ze szlachtą i władzą państwową od XII do XIX wieku. Powodem tego była bieda, klęski żywiołowe, wojny, ale także chęć zdobycia zbójnickiej sławy. Zbójnicy napadali w celach rabunkowych na dwory szlacheckie i kupców. Działali tam, gdzie łatwo było się ukryć przed pościgiem, czyli w trudno dostępnych terenach górskich i blisko granic państwowych (u podnóża Beskidów i Tatr, a także w Górach Świętokrzyskich). Na wyprawy wyruszali tylko w lecie. Tworzyli niewielkie grupy z harnasiem na czele. Ich uzbrojeniem były ciupagi, noże i pistolety. Najsławniejsi zbójnicy: Ondraszek z Beskidu Śląskiego (pocz. XVIII wieku), Jerzy Proćpak z Żywiecczyzny (koniec XVIII wieku), Juraj Janosik ze Słowacji (pocz. XVIII wieku). W Tatrach jest wiele miejsc związanych z podaniami o zakopanych zbójnickich skarbach.

Załącznik 3.

Andrzej Żak

O TYM, JAK TO JANOSIK PRZEZ PIEKŁO WĘDROWAŁ

Zabili Janosika na liptowskiej ziemi. (...) Ale nie w las wyruszyła dusza Janosika – jeno do piekła. Pewnie wolałaby do nieba, lecz Janosik honorny był zbójnik i ani myślał pchać się tam, gdzie go nie czekają.

- Zbójowałem całe życie, to mnie tam nie wezmą – mruknął do siebie i z pistolcami za pasem ruszył pod ziemię.

Od liptowskiego Mikulaszu droga była prosta (...). Janosik maszerował raźno, prosto jak strzelił ku Tatrom, bo po drodze koło Trzech Koron, była brama piekieł. Znalazł ją bez trudu i zakołatał. Zadudnił pięściami i nic. Cisza!

- Ki diasi! – zaklął. – Śpią czy co?

I dalejże burzyć po furcie. A kiedy i to nie pomogło, podsadził się krzepko. Skrzypnęła zawora, zatrzeszczały dyle. Podsadził się raz, drugi, aż go zza bramy głos gniewny doleciał:

- Na rogi Belzebuba! A cóż to za hałas? Kto tam?

- Ja!

- Coś za jeden?

- Janosik! Zbójnicki hetman!

- Prawda to?

- A jakże - obruszył się zbójnik. – Otwieraj! – i grzmotnął niecierpliwie obuszkiem po odrzwiach.

Zaszwargotało, zachrobotało coś w odpowiedzi i powoli, powoluśku rozwarły się piekielne podwoje. Ostrożnie wyjrzała zza nich rogata łepetyna:

- Czego chcesz?

- A tego! – zagniewał się Janosik takim powitaniem i podsunął zaspanemu strażnikowi obuszek pod ślepia. – Puszczaj!

- Kiedy nie mogę – wił się diabeł – bez rozkazu nie mogę!

- Możesz czy nie możesz, wszystko jedno – huknął Janosik i nie bacząc na diabelski lament, postąpił naprzód.

Ledwo jednak przekroczył próg, nie wiadomo skąd wyrósł przed nim tuzin kosmatych strażników. Wyciągnęły się ku niemu szponiaste łapy, kłapnęły szczerbate paszcze. (...) Zachwiał się zbójnik pod diablą nawałą, ale powalić Janosika, ho, ho, nie udało się nawet carskim żandarmom. (...) Zakłębiło się, zakurzyło w piekielnym przedsionku. Jak świat światem, jeszcze takiej bitki w piekle nie widziano. (...) Żaden z napastników nie wyszedł bez szwanku. Starszy diabeł Smerda stracił cztery zęby. Rokita miał róg złamany (...). Nie ma co, sromotną klęskę ponieśli piekielni strażnicy i pewnie by większego uszczerbku doznali, gdyby nie Infernus. Ów diabeł znamienity drzemał nad księgami, znużony czytaniem wciąż tych samych grzechów, gdy dotarły do niego bitewne hałasy. Puściłby to mimo uszu, boć to nic dziwnego, słyszeć w piekle wrzawę i jęk potępieńców, ale że od lat tysiąca ślęczał nad księgami, postanowił przy okazji rozprostować kości. Podreptał więc do bramy i aż plasnął w dłonie:

- Brawo! Znakomicie! Brawo!

- A cóż to za licho – zdumiał się Janosik, ujrzawszy przed sobą postać odzianą w powłuczystą suknię i czarny ogromny beret.

- Doktor Infernus – skłonił się uprzejmie nieznajomy. – Nadworny poeta księcia Belzebuba. Ale nie mówmy o mnie  – tupnął nogą na czającego się w mroku Smerdę i jego kamratów.

- Precz! Precz!

A kiedy pokiereszowana czereda czmychnęła na samo dno piekła, z wielką ciekawością zwrócił się ku zbójnikowi:

- Jak cię zowią, zuchu?

- Janosik!

- Janosik? A z których to Janosików? – zachwycony Infernus aż wzniósł się w powietrze, by lepiej się przyjrzeć postaci zbójnika.

- Od Tater! – nie stracił pewności siebie Janosik, oszołomiony uczonym wyglądem i składnością Infernusa.

- Od Tater! – zapiał uradowany poeta. – Znam! Czytałem. W diabelskim rejestrze cuda wypisano, lecz nie myślałem, że to wszystko prawda! A niechże cię! Czy to nie ty wywiodłeś w pole kirasjerów Tereski?

- Ja! (...)

- Niech mnie uwędzą w dymie – podskoczył Infernus, i nie wierząc własnym oczom, uszczypnął się w ogon. – Napiszę o tym sonet! Co mówię? Poemat! A teraz chodźmy. Wstawię się za tobą u samego księcia Belzebuba, bo to pospólstwo spokoju ci nie da. (...) I powiódł zbójnika w piekielne czeluście.

Dobrych parę lat ziemskich trwała ta wędrówka, ale w piekle czas liczą inaczej, zdawało się Janosikowi, iż to tylko chwila. (...) Wreszcie któregoś południa (...) znaleźli się w płonącej komnacie.

W świetle tysiąca ogni, na rozżarzonym do czerwoności tronie drzemał władca piekieł. Już od progu Infernus szastnął w dwornym reweransie.

- Witam cię, najmroczniejszy panie! (...) Potężne jak grzmot chrapanie zagłuszyło jego słowa.

-Witam cię – wrzasnął więc raz jeszcze, ale choć nie żałował gardła, i tym razem odpowiedzią był tylko odgłos przypominający hurgotanie skalnych lawin.

- Nie dacie rady , panie! – podrapał się w głowę zbójnik. – Cosik mi się widzi, że śpią! Chyba, że ...

- Co? – nadstawił ucha Infernus.

- ... że mu zaśpiewamy! Jeszcze się taki nie narodził, co by przy tym spał! – I nie czekając wyciągnął, jak na hali:

W murowanej piwnicy
tańcowali zbójnicy.
Kazali se piknie grać
i na nóżki spozirać.
Tańcowałbyk, kiebyk móg,
kiebyk ni mioł krzywyk nóg.(...)

Góralska melodia zadzwoniła o ściany piekielnej komnaty. A była tak skoczna, że ani się postrzegł Infernus, jak z początku nieśmiało, a potem coraz głośniej zawtórował zbójnikowi:

Ej ty baco, baco nasz, tęgich chłopców na zbój masz...

i dalejże w tany. (...)

Nagle coś obok nich świsnęło i zaskrzeczało okrutnym głosem:

- Do stu milionów diabłów! A cóż to za wrzawa! Hej, jest tam kto? Do mnie!

Na dźwięk tego głosu skulił się Infernus i porwawszy swój beret, zamiótł nim podłogę.

- Witaj najdostojniejszy panie! To ja Infernus!

- Infernus? – zamrugał ślepiami Belzebub. – Nie słyszałem!

- Ależ to twój nadworny poeta – pochylił się do ucha władcy szambelan Belial. – Autor nieśmiertelnego poematu na cześć twojego najwspanialszego, najdostojniejszego ogona!

- Ogona? Brawo, brawo! Nie czytałem! A ten drugi? – płomieniste spojrzenie Belzebuba omiotło postać Janosika.

- Janosik! Zbójnicki hetman – gibnął się w ukłonie zbójnik.

- Hę? – skrobnął się za uchem czart nad czartami. – Zbójnik? Czy to ten, co w piekle brewerie wyczynia? Kto go tutaj wpuścił?

- A nikt! – wziął się pod boki zbójnik. – Sam przyszedłem. Zbójowałem całe życie, to gdzie miałem iść?! (...)

- Ho, ho! Zbójnik z niego siarczysty – poświadczył drżącym falsetem Infernus. – (...) O tu! Wszystko zapisane! – i podsunął pod nos księcia piekieł pogryzmoloną, grubą księgę.

- Ale to wszystko czynił w obronie biedaków. Dlatego nie do was należy! – głos, który się odezwał, był cichy jak fletnia i tak łagodny, że zjeżyła się szczecina na diabelskich grzbietach.

- Co? Nie do nas? – prychnął pianą z pyska Belzebub. – Kto to powiedział? – I tak rąbnął berłem w kocioł wrzącej smoły, że mu chlupnęła na skudloną brodę.

- Ja – odparł z anielską słodyczą głos. – A teraz pójdź, zbójniku, za mną śmiało. Nie lękaj się piekielnej mocy! (...) Za ten chleb dawany sierotom, wdowom i bezdomnym uzyskałeś, zbójniku, łaskę przebaczenia. Łzy, które otarłeś, zmyły twoje winy. Pójdź, pójdź za mną!

I ruszyli nie zatrzymywani przez nikogo. A kiedy odeszli, jeszcze długo srożył się Belzebub, przeklinając niezręczność diabelskich sługusów. Najgoręcej jednak bolał nad utratą swego kompana Infernus. Ponoć po dziś dzień snuje się smutny po piekle, układając strofy swego poematu. Usiłuje też sobie przypomnieć słowa i melodię owej wartkiej pieśni. Ale na próżno, nic mu nie wychodzi.

Objaśnienia niektórych słów

liptowska ziemia – kraina w północnej Słowacji

jeno – tylko

diasi – diabli

zawora – zasuwa, zamek

dyle – deski

obuszek – siekierka

rewerans - ukłon

rezon – śmiałość, pewność siebie

kirasjer – żołnierz ciężkiej jazdy XVII – XIX w.

Tereska – Maria Teresa, cesarzowa Austro – Węgier w II poł. XVIII w.

brewerie – awantury

fletnia – instrument muzyczny złożony z szeregu piszczałek różnej długości

Załącznik 4.

 Streszczenie – forma wypowiedzi pisemnej zawierająca najważniejsze fakty, zdarzenia, myśli. Pomija dialogi, opisy i komentarze.

„Według Michela Braud streszczenie powinno w każdym razie uzyskać objętość ¼ materiału streszczanego. Jeśli więc tekst wyjściowy ma 200 słów, licząc oczywiście przyimki i spójniki, jego streszczenie powinno oscylować w granicach 50 wyrazów, z dziesięcioprocentową tolerancją in plus lub in minus, czyli musi się zamykać w przedziale 45 – 55 słów. Przekroczenie wyliczonych ram zdecydowanie i bezwzględnie obniża ocenę, jeśli zadanie wykonywane było na stopnie.”

Normy streszczenia

Wyżej cytowany tekst pochodzi z publikacji Z. A. Kłakówny pt. „Sztuka pisania. Ćwiczenia redakcyjne dla klas IV – VI. Metodyczny podręcznik nauczyciela. Wydawnictwo Edukacyjne, Warszawa 1993, s. 178 – 179.

Załącznik 5.

KARTA PRACY UCZNIA

Uzupełnij tabelę planem zdarzeń. Użyj równoważników zdań.

 

Fragmenty tekstu o wędrówce Janosika.

Plan zdarzeń

Zabili Janosika na liptowskiej ziemi.

Wędrówka duszy Janosika do piekła.

... koło Trzech Koron była brama piekieł.

 

Zaszwargotało, zachrobotało coś w odpowiedzi i powoli, powoluśku rozwarły się piekielne podwoje. Ostrożnie wyjrzała zza nich rogata łepetyna...

 

Zachwiał się zbójnik pod diablą nawałą, ale powalić Janosika!

Walka zbójnika z diabłami.

... klęskę ponieśli piekielni strażnicy i pewnie by większego uszczerbku doznali, gdyby nie Infernus.

 

A teraz chodźmy. Wstawię się za tobą u samego księcia Belzebuba...

 

- Witam cię najmroczniejszy panie! (...) Potężne jak grzmot chrapanie zagłuszyło jego słowa.

 

Góralska melodia zadzwoniła o ściany piekielnej komnaty.

Zbójnicki taniec i góralska piosenka w wykonaniu Janosika.

(...) płomieniste spojrzenie Belzebuba omiotło postać Janosika. (...) Sam przyszedłem. Zbójowałem całe życie, to gdzie miałem iść?!

 

- Ale to wszystko czynił w obronie biedaków. Dlatego nie do was należy! – głos, który się odezwał był cichy jak fletnia (...)

Tajemniczy głos w obronie szlachetnej działalności Janosika.

Za ten chleb dawany sierotom, wdowom i bezdomnym uzyskałeś, zbójniku, łaskę przebaczenia. Łzy, które otarłeś, zmyły twoje winy. Pójdź, pójdź za mną!

 

(...) srożył się Belzebub. [Infernus] bolał nad utratą swego kompana. Usiłuje też sobie przypomnieć słowa i melodię owej wartkiej pieśni. Ale na próżno, nic mu nie wychodzi.